Elvis Deluxe

W 2002 roku czterech wieloletnich przyjaciół – a po części i krewnych – uwikłanych od lat w różne zespoły (najczęściej HC i post HC/rockowe, takie jak Coalition, Ahimsa, czy Afraid of That Day) postanowiło pograć razem muzykę, dla której od lat żywili ogromne uwielbienie i pasję: tkwiący korzeniami w latach 70. stoner rock. Nie trzeba było długo czekać, aby zobaczyć ich pierwsze koncerty i usłyszeć demo, które nagrali po niespełna roku istnienia. Rzeczone demo, jak i liczne koncerty przysparzały Elvis Deluxe coraz więcej fanów, rekrutujących się z najróżniejszych zakątków muzyki niezależnej. Przełamując wszelkie bariery zespół obecny był na różnego rodzaju imprezach undergroundowych w Warszawie – od punkrockowych, poprzez hardcore’owe, aż po rock’n’rollowe, stając się jedną z najaktywniejszych ekip w mieście i pracując na opinię świetnej kapeli koncertowej. Coraz częściej Elvis Deluxe wypuszczał się w dalsze rejony kraju, zahaczając również o Czechy i Litwę (Darom Fest ’06). Bez najmniejszego ciśnienia, kapela powoli toczyła się do przodu, aż wiosną 2006 r. znaleźli się w warszawskim Serakos Studio, w którym zarejestrowali swój pierwszy pełnometrażowy materiał – „Lazy” wydany przez GetBy Records w 2007 roku. Tytuł tego albumu adekwatnie opisuje zarówno podejście członków zespołu do tak zwanej rzeczywistości, jak i samą muzykę.

Woda w Wiśle płynęła, chłopcy koncertowali i w końcu nadszedł czas na ujawnienie tego, co zrodziło się w ich głowach. Na „Favourite State of Mind” brzmienie stało się przestrzenne i szlachetne, a do nieoczywistych gitar dołączył zróżnicowany, wielowymiarowy wokal. Inspiracje brzmieniowe i kompozycyjne sięgnęły od The Who i The Kinks, przez Davida Bovie i T. Rex po Dead Kennedys i Turbonegro. Udało się to osiągnąć dzięki nieortodoksyjnemu podejściu do technik nagraniowych i eksperymentom brzmieniowym mogącym przyprawić o nerwowy ślinotok niejednego purystę. Efektem jest mocny rockowy cios w szczękę, po którym w głowie długo jeszcze będą rozbrzmiewały boskie dźwięki Elvis Deluxe.
Po nagraniu płyty zmienił się nieco skład zespołu. Na gitarze Mechu został zastąpiony przez Berta Trusta. Ten niezły herbatnik i stary znajomy grał wcześniej w warszawskich składach stonerowych Castor Fiber i Oregano Chino, więc pod względem fascynacji korzennym rockiem i brudnym brzmieniem pasuje do Elvisa jak ulał.
Koleżkowie mają charyzmę i umiejętności, i nawet jeśli grają na luzie, robią to na poważnie. Gdy nowa płyta dotrze do odbiorców, będą chcieli dopaść ich w bardziej realnym czasie i miejscu – lata wspólnego grania uczynił zespół bardzo silnym, jeszcze bardziej głodnym koncertów i przygód. Elvis będzie toczył się dalej, powoli, na relaksie, i jeżeli staniesz im na drodze… cóż, tocz się razem z nimi.

myspace.com/elvisdeluxe
facebook.com/elvisdeluxe